niedziela, 28 grudnia 2014

nadeszła zima, spadł śnieg

Pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie. Tak pięknie jest zimą, jak spadnie śnieg. I chociaż w nos szczypie mróz i za długo spacerować nie można, to każdą możliwą chwilę wykorzystuję, żeby rozkoszować się cudowną zimową aurą.

wtorek, 16 grudnia 2014

udane weekendowanie

Jak świeci słońce, to ja nie mam nic przeciwko temu. Ba! Wychodzę (już nie czepiajcie się słówek) ochoczo na spacer i rozkoszuję się idealną, jesienną pogodą. Okolice swojego domu znam doskonale, dlatego tym lepiej czuję się, gdy wyjeżdżamy nieco dalej. Moi rodzice doskonale to wiedzą, dlatego tej niedzieli zabrali mnie na spacer do Sopotu.

czwartek, 11 grudnia 2014

jak wszyscy, to i ja

Na samym początku, żeby wszystko co napiszę skleiło się w jedną całość, muszę Was uprzedzić, że moja mama jest szalonym maniakiem świąt Bożego Narodzenia. Uwielbia wszystko, co ze świętami związane i właściwie codziennie męczy tatę o jakieś dodatkowe światełka, świecidełka, akcesoria i fidrygałki.

wtorek, 11 listopada 2014

młody podróżniczek

Jesień pełna jest przepięknym ujęć. Internetu zabrakłoby, gdybym pozwolił rodzicom publikować wszystko, co mają na  telefonie. Zresztą ileż można! Dokładnie tyle ile trzeba, dlatego uważam, że tą wycieczką pochwalić się warto. 
Zupełnie spontanicznie podjęliśmy decyzję o wyjeździe do Chałup

niedziela, 2 listopada 2014

nominacja :)

Oh jakie ja mam te ciotki przebiegłe i podstępne, nominujące wieczorami do odpowiadania na pytania :) I cóż ja mogę? Otóż okazuje się, że mogę mamie pożyczyć wpis i pozwolić jej na odrobinę szaleństwa :) W końcu uszyła mi niedawno spodnie, to należy jej się odrobina przyjemności!

czwartek, 30 października 2014

Buba broi

Tyle miałem Wam do opowiedzenia i pokazania. No głowa mała ile się działo. I nawet zabrałem się za przygotowywanie wszystkiego, za wybieranie zdjęć, które moi rodzice cykają i cykają, ale zdarzyło się coś. Nieodparta pokusa, nieposkromiona ochota mnie na brojenie napadła. Cóż ja, biedny niemowlak, mogę wobec takiego silnego przeciwnika? Nic. Poddałem się i cały ranek broiłem. Dlatego zamiast zbędnych słów, dostaniecie całe tabuny fotek. Oglądajcie :)

poniedziałek, 29 września 2014

kręci się, kręci

Uwielbiam się bawić. Ale o tym, to chyba nie trzeba nikomu mówić. Właściwie, to mam taką supermoc, która pozwala mi zamienić w zabawkę wszystko!
Kable, ekrany, paproszki, ogon mojego kota, cień, kwiatki, włosy mamy, kurki od wody, prysznic, i mógłbym tak jeszcze wymieniać i wymieniać, ale nie mogę się już doczekać, aż opowiem Wam o moich nowych zabawkach!

wtorek, 16 września 2014

zabawa!

Cześć! Piękny dzień, cudowny humor i idealna pora na drzemkę. Zanim jednak zasnę, opowiem Wam co się stało kilka dni temu.
Już od jakiegoś czasu moja mama zabiera mnie na spotkania z innymi mamami, które też zabierają swoje dzieci. Frajdy mamy co nie miara. Jest głośno, jest wesoło, jest radośnie i intensywnie. Pełno wózków (równie szałowych jak mój), pełno dzieci, nieznane miejsca, kocyki, zabawki, baseny, trawka, FLIPSY i cała masa przeróżnych cudnowności. Mamusie stają na głowie, żeby się nam dobrze broiło (już dawno pogodziły się z faktem, że nie będzie to grzeczne siedzenie i spokojne przedpołudnie. I bardzo dobrze, bo im wcześniej, tym lepiej, dla każdego z nas), a my odwdzięczamy się im naszym uśmiechem (niesamowite ile można za niego dostać...).

poniedziałek, 1 września 2014

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

gdy jest wspaniale

no nie spodziewałem się, że może być jeszcze lepiej, a tu BAM! i stało się lepiej. To znaczy może nie "lepiej". "Lepiej" to złe słowo. Stało się cudownie, jak poprzednio, ale się nie skończyło, tylko trwało dalej. Kumacie?
No chodzi mi o to, że "lepiej" było i jak myślałem, że się skończyło, to się nie skończyło :) Czy jakoś tak.
W każdym razie pojechaliśmy na kolejne wakacje do Chałup, na półwysep.

wtorek, 19 sierpnia 2014

się dzieje

No to dzieje się na całego. Nie mogę powiedzieć, żeby wcześniej się jakoś specjalnie nie działo, ale teraz, kiedy tata ma urlop, właściwie nic nas nie wstrzymuje. Ani czas, ani pogoda, ani cokolwiek. 
I tak sobie wędrujemy, jeździmy, oglądamy, zajadamy, bawimy się, cieszymy się, poznajemy, rozglądamy się i dowiadujemy. Nie może być lepiej!
Na przykład dzisiaj już od godziny ósmej rano byliśmy na dworze. Kierunek- Gdańsk. Rodzice nie zabrali tego ogromniastego wózka, co wszyscy możemy w nim siedzieć, tylko ten jeden mój mały (nie ukrywam, że przez chwilę miałem pewne obawy, że zwyczajnie się do niego wpakują) i ruszyliśmy w trasę.

niedziela, 17 sierpnia 2014

am!

No i stało się. Nawpierdzielałem się borówek. Tak stały i stały, patrzyły i patrzyły, a ja je DZIAB i do buzi. 
Oczywiście wszyscy wiemy, że to tak nie wyglądało. Tylko się z Wami przekomarzam. 
Bo najpierw rodzice debatowali, czy te fioletowe kulki będą kompatybilne z moim (różowym?) brzuszkiem. Oczywiście ja siedziałem wnerwiony, bo ile można czekać, cenne minuty lecą, a ja mógłbym te drobinki już dawno zgniatać palcami!

piątek, 15 sierpnia 2014

a w Augustowie...

Ha! Oto moje pierwsze wakacje zaliczone. Ileż ja czasu spędziłem na dworze! Na trawie! Na piasku! W wodzie! Nie spodziewałem się, że aż tyle tego wszystkiego jest i wszędzie tam można być! Szał na kółkach i bumcyk kucyk. A do tego wkoło mnie ludzie, psiaki, rowery, kajaki, łódki, katamarany ("dada"), samochody, motocykle, inne wózki, łabędzie, kaczki, kaczory, ptasiory, drzewa, liście, FLIPSY, skutery, rolki, deskorolki i place zabaw, a na nich HUŚTAWKI. AAAAAA! Szaleństwo!

sobota, 9 sierpnia 2014

ja- podróżnik

To, że podróżować lubię i robię to często, to wie każdy, kto w znajomych ma moją mamę i co rusz migają mu zdjęcia niebieskiego wózka w różnych lokalizacjach (potwierdzam, że prawie :P zawsze w nim jestem). Jednak to, co wydarzyło się dzisiaj przechodzi ludzkie pojęcie! 7 godzin w samochodzie (no ok, były przystanki)! Ostatni raz podróżowałem tak, jak jeszcze byłem szczelnie opakowany. 
Jestem tak niesamowicie poruszony, że aż przełożyłem napisanie wcześniejszych postów, na rzecz tego oto właśnie.

niedziela, 3 sierpnia 2014

do Gdańska


Ale gorąco! Człowiek jeszcze ośmiu miesięcy nie skończył, a już wie, że tak to się nie da funkcjonować! A co to dopiero będzie, gdy rodzice uznają, że moje nogi są wystarczająco dobre, żeby nie używać już wózka?
Lepiej się w ten temat, póki co, nie zagłębiać...

wtorek, 29 lipca 2014

cześć! podejście drugie

No dobra. Ostatnim razem, mimo moich najszczerszych chęci, nie udało się pełne przedstawienie. 
Póki co wiecie o mnie niewiele, bo Stasiów to na pęczki, a takich co to spać nie chcą pewnie jeszcze więcej.
Dlatego tym razem spróbuję inaczej (nim mnie mama znowu sczapi z tym jej arsenałem do usypiania).

poniedziałek, 28 lipca 2014

cześć!

Cześć! Jestem Stasio.
Może pora jest niezręczna na jakiekolwiek przedstawianie się, ale kiedyś trzeba.
Równie dobrze mogę to zrobić teraz, bo przecież przyda się kolejna wymówka, żeby absolutnie nie zasypiać.